0 drzewa Skończy się
muzyka na wesele |Zakłady Bukmacherskie |Toto Mix

„0 drzewa. Skończy się noc, las, wyjdę gdzieś, muszę stąd wyjść. Z szumu wyławiam pohukiwanie sowy. Sowy chyba śpią w zimie Nic już nie wiem. Idę dalej.
— Halt! Hande hoch!
Przywieram do drzewa. Żandarmi tutaj Więc to chyba blisko stacja. Musiałam ją okrążyć dookoła, czy jak u diabła! Zamigotało światło i zaraz zgasło. Nie w stronie torów, lecz z lasu po lewej ręce.
— O kurczy pysk! Dałbym głowę, że ktoś idzie.
Jestem tak zmarznięta, że nie mogę rozewrzeć ust. Polacy. Kim są, co tu robią, nieważne. Polacy. Trzask gałązki, błysk. Dostrzegam zarys głowy i lufę karabinu. Odrywam się od drzewa.
— Stój! Kto idzie
— Swój.
— Hasło!
— Nie znam żadnego hasła.
— Nie znasz To czemu się włóczysz po nocy
Wprowadzono mnie do izby pachnącej grzybami, mchem
1 żywicą. Człowiek, który wszedł ze mną, rozświetla naftową lampkę i uważnie mi się przygląda. Siadam na ławie przy kominie, zdejmuję plecak, wyplątuję głowę z chustki. W drewniane ściany wali wichura, śnieg drapie szyby, jakby wilczymi pazurami. Iskry pryskają na środek izby. Garnek kipi. Chciałabym napić się wrzątku, ogrzać ciało i myśli. Nikt mnie nie ściga, a czuję się jak ścigane zwierzę. Mam dach nad głową, ściany z grubych belek, wciąż mi się wydaje, że jestem w śnieżycy. Podobnie zbudowane domy znajdują się w białostockim i na Wileńszczyźnie. Belki przetkane mchem, ledwo ociosane, ze złotymi kroplami żywicy. Dom stary, drewno sczerniałe nie tylko od dymu, ale i pod wpływem czasu, który przewinął się tutaj chyba przez parę pokoleń. Kto tu mieszka dziś, kim jest człowiek obserwujący mnie w milczeniu. Właścicielem domu czy też chwilowym przybyszem“(14)



alveo |Apartamenty nad morzem |żarówki samochodowe